Laktacja w połogu, czyli jak dobrze zacząć karmienie piersią

Renata Lukas

Narodziny maleństwa to ogromne wyda­rzenie, któremu towarzyszy moc emocji. Wraz z nimi mogą pojawiać się też obawy. Czy na pewno będę miała pokarm? A co, jeśli nie? Jak mam poznać, czy dziecko na pewno się najada? A jeżeli moje mleko mu nie wystarcza? Jak mam karmić, żeby mleka nie zabrakło? Pierwsze godziny po porodzie to przede wszystkim wielkie zmiany dla całego organizmu, któremu potrzebny jest czas na dostosowanie się i wypracowanie nowego rytmu. Nie ocze­kuj, że po dziewięciu miesiącach kąpieli w estrogenach Twój mózg od razu poradzi sobie z ich spadkiem. Rośnie poziom pro­laktyny, a każdy skok oksytocyny przypra­wia o zawroty głowy. Pojawiają się skraj­ne emocje: od euforii i pełni szczęścia po strach i przygnębienie – wszak znalazłaś się w całkiem nowej sytuacji i wszystko jest takie obce. Potrzebujesz czasu, żeby ciało to zarejestrowało.

Przede wszystkim weź głęboki oddech i… za­dbaj o swoją przestrzeń. Stres i zmęczenie nie są sprzymierzeńcami laktacji. Kiedy je­steśmy zdenerwowane, głodne, notorycznie nie­wyspane, podnosi się poziom kortyzolu we krwi.

Kortyzol wraz z adrenaliną zwiększają czynność skurczową naczyń krwionośnych, tym samym utrudniając wypływ mleka z piersi. Nie znaczy to jednak, że nagle pokarmu zaczyna brakować. Choć dziecko może być niespokojne przy piersi, a karmienie trudniejsze niż zwykle. Wyobraź so­bie, że dostajesz talerz przepysznej zupy. Ślinianki intensywnie pracują, żołądek daje o sobie znać i pojawia się to przyjemne uczucie. A teraz pomyśl, że możesz zjeść tę zupę, ale przy pomocy malut­kiej łyżeczki do deserów. Frustrujące, prawda? Mniej więcej tak czuje się malec, kiedy wypływ mleka jest osłabiony. Jemu nie brakuje jedzenia, po prostu dostęp do niego wymaga więcej pracy. Wystarczy chwila relaksu, żeby było łatwiej.

Podążaj więc za potrzebami swojego ciała. Kie­dy czujesz zmęczenie, pozwól sobie na drzemkę z maluchem. Wielkie porządki, długie spacery czy dwudaniowe obiady mogą zaczekać. Daj sobie czas na regenerację.

A SKORO JUŻ JESTEŚMY PRZY ODCZUWANIU GŁODU…

Świeżo upieczone mamy często doświadczają napadów wilczego głodu podczas karmienia. Po­jawia się wielka ochota na słodycze i inne prze­kąski, które dostarczą organizmowi łatwo do­stępnego cukru. Bardzo ważne jest, by nie dać się zapędzić w pułapkę podjadania tego, co nam tylko wpadnie w ręce. Odżywianie jest ogromnie ważnym elementem życia nie tylko każdej mamy, ale przede wszystkim każdego człowieka. Wiem, że nie zawsze mamy możliwość zjeść obiad, kiedy malec domaga się bliskości przez większą część doby. Trzeba jednak pamiętać, że jedząc niere­gularnie, narażasz na niedobory przede wszyst­kim siebie. Zadbaj o to, byś w trakcie karmienia miała pod ręką jakieś zdrowe przekąski. Mogą to być kolorowe kanapki, warzywa czy owoce, orze­chy, nasiona czy miseczka hummusu. Oczywiście kostka czekolady też może się tam znaleźć, byle nie cała tabliczka. 🙂

A CO Z TECHNIKĄ?

Często jest tak, że nim malec chwyci prawidłowo pierś, mija kilka lub kilkanaście minut. Zmieniasz pozycję, układasz inaczej ręce, pomagasz sobie poduszką, odkładasz ją, potem znowu układasz. Zaczynasz się zastanawiać, co jest nie tak? Nic. Noworodek rodzi się z odruchem ssania, jednak samego procesu chwytania brodawki i dosta­wiania do piersi musi się nauczyć tak samo jak Ty. Zadbaj więc o wygodną pozycję i przygotuj się na długie posiedzenie. Tak nie będzie zawsze, a godziny poświęcone na naukę karmienia w tych pierwszych tygodniach zaowocują w przyszłości. To tak jak z nauką gry np. w tenisa. Minie sporo czasu, zanim opanujesz odbicia, dobierzesz od­powiednie akcesoria, znajdziesz swój styl gry i na tyle ogarniesz swoją koordynację, żeby zacząć się synchronizować z partnerem. W karmieniu pier­sią właśnie o to chodzi: o zsynchronizowanie się z naszym maluchem. To od jego potrzeb uzależ­niona jest produkcja mleka. Jednak zanim nastą­pi pełna synchronizacja, potrzeba czasu. Oboje uczycie się nowych rzeczy. Tak, to nie jest łatwa nauka. Jednak kiedy dbamy o swoją przestrzeń, to łatwiej zaspokajać nam potrzeby naszego ma­łego mlecznego partnera i własne.